Użytkownicy Online

Brak

Nowi użytkownicy

elzbieta turlej offline
blue offline
mmagda offline
ania28 offline
Markow offline
bozena66 offline
memo offline
Johny27 offline
phoenix98 offline
KamisCB offline
Monika offline
Wojciech1980 offline
Weronika offline
arena offline
qwertyu28 offline
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Dlaczego faceci zdradzają? ;)

Odp: Dlaczego faceci zdradzają? ;) 1 rok temu #1669

  • Magda
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Stały Bywalec
  • W separacji
  • Posty: 34
  • Oklaski: 0
ja też potrafiłabym to wybaczyć i zrozumieć, ale ...musiałby on chcieć wszystko rozpocząć od nowa, naprawić. Żeby zapomnieć i żyć dalej musiałby zacząć się o mnie starać jak na pierwszej randce, żeby jakby "zrekompensować" mi ból. Ale nie był w stanie... Cały czas myśli o tamtej i nie może się przełamać. Więc po co to dalej ciągnąć? Dla niego idealne rozwiązanie-żyć w trójkącie. Dla mnie- nie do przejścia. I też pytanie jak długo by to trwało, która pierwsza zaszłaby w ciążę ta wygrywa

Odp: Dlaczego faceci zdradzają? ;) 1 rok temu #1670

  • -
  • ( Gość )
to jakiś kosmos totalny

Odp: Dlaczego faceci zdradzają? ;) 1 rok temu #1671

  • Ona-szczera
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Stały Bywalec
  • Posty: 45
  • Oklaski: 1
Magda to właśnie to o czym pisałam, zdrada psychiczna tego żadna normalna kobieta by nie wytrzymała...

Odp: Dlaczego faceci zdradzają? ;) 10 mies. temu #2136

  • pinkiboy
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Stały Bywalec
  • Rozwodnik/Rozwódka
  • Posty: 40
  • Oklaski: 0
Zdradzają i kobiety, i mężczyźnie - to jak widać zostało ustalone. A ja nie zdradzam! Monogamia to co prawda wymysł, szczególnie trudny do zastosowania dla mężczyzny ale zdrada to zwykłe kłamstwo. Upraszczając jestem sam = robię co chcę, jestem w związku = jestem uczciwy, przestaje mi odpowiadać = robię wszystko żeby minimalizować cudzy ból.
Ot, i tyle.

Odp: Dlaczego faceci zdradzają? ;) 8 mies. temu #2262

  • marta
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Początkujący
  • Kawaler/Panna
  • Posty: 4
  • Oklaski: 0
Doskonale Pani to ujęła w moim przypadku było bardzo podobnie nie okazywałam wystarczająco dużo czułości... jestem hedonistką i to zniszczyło nasz związek będę chyba skazana na samotność bo ciężko jest się zmienić mimo wszystko pracuje nad tym...

Odp: Dlaczego faceci zdradzają? ;) 3 mies., 2 tyg. temu #2560

  • -
  • ( Gość )
Dlaczego kobiety zdradzają?

Podobny mój przypadek żona zakochała się w żonatym facecie
krótko mówiąc doprowadziła do sytuacji mam dwóch facetów
moje prośby nie pomagały
ze to 15 lat razem
nic jej to nie robiło
ja z dziećmi a ona jechała do niego
w końcu rozwód
teraz żyje sam
super kontakt z dziećmi

sytuacja mojej byłej żony wygląda tak
jej facet ma kobiety

Odp: Dlaczego faceci zdradzają? ;) 3 mies., 2 tyg. temu #2563

  • idziemy
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Maniak Forum
  • Rozwodnik/Rozwódka
  • Posty: 251
  • Oklaski: 4
Magda napisał:
ja też potrafiłabym to wybaczyć i zrozumieć, ale ...musiałby on chcieć wszystko rozpocząć od nowa, naprawić. Żeby zapomnieć i żyć dalej musiałby zacząć się o mnie starać jak na pierwszej randce, żeby jakby "zrekompensować" mi ból.(...)


Bez obrazy, ale wg mnie to bzdura, bzdura, bzdura -i to po trzykroć!

Zdrady się nie zapomina - po pierwsze.
Zdrady sie nie wybacza - to po drugie.
Zdrada zawsze będzie stać pomiędzy wami - to po trzecie.

Z własnych doświadczeń wiem, że spustoszenie dokonane w umyśle zdradzonego przez sam akt zdrady, potrafi sukcesywnie w nim narastać, czyniąc go z czasem w tej materii ze wręcz emocjonalnym inwalidą. Konstrukcje myślowe o tym że, nie ma skutku bez przyczyny, może i przemówią do twojego rozumu, ale napewno nie do twojego "serca". Tego nie da się odwrócić przez jakiekolwiek starania obu stron,nadskakiwanie w oczekiwaniu na przebaczenie. To powroci ze zdwojona siłą, sięgając do takiego poziomu, że w końcu i tak zniszczy to co usilnie próbuje sie z takich czy innych względów naprawiać (raczej tylko protezować niczym ubytki w roztrzaskanym wazonie). Gdy tylko miną narzucone sobie w imie lepszej sprawy ograniczenia, samokontrola niczym samoudręczanie dokonywane wbrew swojemu ja,spowoduje że, cała układanka na nowo tworzonego życia pryska niczym szkło hartowane, potraktowane naciskiem wiekszym od tego które jest w stanie wytrzymać.Jeśli faktycznie nie ma bardzo ważnej przyczyny na kontynuowanie związku (a to trzeba bardzo dokładnie we wszystkich kierunkach przemyśleć) to nawet nie próbujcie tego składać na siłę. Ot naiwna ułuda, wyważona hipokryzja,czy zwyczajny strach przed nieznanym i pamięc o danych cudownych chwilach niczego dobrego w tej materii wam nie podyktują. Na dłuższą metę ostre cięcie wykonane tuz po o wiele mniej boli i jest jedynym normalnym wyjściem z takiej sytacji. Bo jaki jest inny wybór? Szkoda starań, lepiej mimo kosztów decydować się na życie bez siebie. Przepraszam za stanowczy osąd, ale doświadczenie życiowe wypracowane na swoim grzbiecie skłoniło mnie do takich wniosków. Tylko dobro dzieci czasami jeśli partnerzy świadomie się decydują na dalsze życie to tłumaczy... ale koszt takiej decyzji jest ogromny.

...pisane z pozycji faceta

Odp: Dlaczego faceci zdradzają? ;) 3 mies., 2 tyg. temu #2565

  • amika4
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Ekspert
  • Rozwodnik/Rozwódka
  • Posty: 136
  • Oklaski: 0
Zapomnieć zdrady się nie da. Wybaczyć ? No, może "jednorazowy skok w bok", którego ktoś żałuje...Może...
Ale zdrad notorycznych - nie !

Odp: Dlaczego faceci zdradzają? ;) 3 mies., 2 tyg. temu #2566

  • idziemy
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Maniak Forum
  • Rozwodnik/Rozwódka
  • Posty: 251
  • Oklaski: 4
amika4 napisał:
Zapomnieć zdrady się nie da. Wybaczyć ? No, może "jednorazowy skok w bok", którego ktoś żałuje...Może...
Ale zdrad notorycznych - nie !


może moje słowa będą bardzo naiwne, ale czy jedna zdrada, czy też więcej - jak dla mnie to bez różnicy. Dlaczego?
Bo zostaje naruszony fundament dotychczasowego związku. A jest nim bezgraniczne zaufanie do tej drugiej osoby.Zaufania, tego bezgranicznego a nie wybiórczego już nigdy nie odzyskasz. Gdy jego zabraknie to cegła po cegle budowla zwana małżeństwem rozpada się wraz z upływem czasu. Może kobiety inaczej na to reagują, bardziej życiowo, ale dla mnie jako faceta to zaufanie stanowi podstawe związku. Po co sobie przysięgać czy to przed Bogiem, czy tylko przed urzednikiem USC, skoro są to tylko puste słowa? Po co te różne ceremoniały, skoro nie traktujemy ich poważnie? Czy nieskrępowane możliwości samorealizacji, zaspokajania nawet słusznych z punktu widzenia biologii, poczucia swojego ja uzasadniają zdradę? Bo związek był toksyczny, bo brakowało mi emocji w związku, bo szarośc życia mnie przytłacza... cuż, piekne usprawiedliwienia... ktore jednak niczego usprawiedliwiac nie raczą. Czy tylko ja dostrzegam paradoks sytuacji zdrady?
Wszelkie późniejsze próby zrozumienia tego co zaszło na nic się zdają, mądre analizy specjalistów niczego tu nie zmieniają. W dzień nawet to staje się wytłumaczalne, w nocy we śnie katujesz się tym po raz kolejny, wbrew swojej woli, dlaczego? Przecież to zrozumiałes... a to trwa. Latami. Nasila się.Stwierdzasz,że nie masz połowy swojego mózgu, ze pustke po tkance nerwowej wypełniają czarne emocje, kipią, mieszają się by czasami kiedy samokontrola zawodzi dopaść cię bezwzględnie, nie dając odrobiny litości. Nie chodzi mi o uzewnętrznienie czy agresje do tej drugiej osoby, idzie mi o samodestrukcję.Gdy bylismy w związku i nie kochaliśmy prawdziwie tej drugiej osoby, być może i jesteśmy w stanie wybaczyć. Gdy jednak była to miłość... zdrada partnera nas zabija, czyni emocjonalnym zombi, wrakiem człowieka, podejmującym wszelkie działania niejako z automatu, bo tak trzeba, bo nikt inny tego nie zrobi...
Przepraszam za tekst, ale musiałem to z siebie wylać.

A co ma powiedzieć potem osoba zdradzona, która już nigdy więcej nie spojży na świat w sposób jaki wcześniej patrzała. Zdrada w pewnym stopniu okalecza, można rzec na trwałe. Czy nawet w innym późniejszym związku duchy z przeszłości nie będą, tym razem być może z pozycji urojen niszczyć tego co nowe, co potencjalnie nie musi kończyć sie tym samym co stare?

...widziane oczyma faceta

Odp: Dlaczego faceci zdradzają? ;) 3 mies., 1 tydzień temu #2569

  • Ona-szczera
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Stały Bywalec
  • Posty: 45
  • Oklaski: 1
"idziemy" Twoja wypowiedź to subiektywne spojrzenie, każdy ma prawo do swojej.

Nie można zakładać, "nie wierzę, że ktoś może inaczej". Przeżyłam zdradę, jak pisałam we wcześniejszych postach. Wiem z czym to się wiąże i jak to boli. Wszystko zależy od charakteru danego człowieka, jego psychiki i siły jaką w sobie ma by to przezwyciężyć. Dla mnie istotniejsza była miłość do męża niż to, że uprawiał seks z inną kobietą, która też nie była bez winy. Myślałam wtedy, że jest różnica pomiędzy "seksem" a "kochaniem się". Wybaczyłam, ale nie zapomniałam, czy czułam się z tym źle?? oczywiście, że tak. Czy moje zaufanie było nadszarpnięte?? oczywiście, że tak. Czy przestałam go kochać?? oczywiście, że nie. Związek to głównie miłość, zaufanie, szczerość przynajmniej dla mnie. Ja próbowałam zwalczyć to miłością, i od nowa budować zaufanie, nie mogłam, bo mój mąż nie skończył na jednej zdradzie, tylko z 3 pojawiło się po 9 miesiącach dziecko. I dziecku nie zabrałabym ojca, tego nie zrobiłabym w życiu. Dzieci same na świat się nie pchają. Po dwóch latach od rozwodu spotkałam swojego byłego męża, który wziął po niecałych 3 miesiącach od naszej sprawy ślub z tamta dziewczyną, i wtedy nie widziałam człowieka, który jest szczęśliwy tylko człowieka, który mówił "wróć do mnie, rozwiodę się, razem będziemy wychowywać syna". Tyle, że ja z uśmiechem a zarazem bólem odpowiedziałam, że nie ma takiej opcji, żeby dbał o nową rodzinę, a ze mną się nie kontaktował.
Wygenerowano w 0.53 sekundy